We wtorek, 17 czerwca 2025, w naszej Galerii odbył się wernisaż wystawy „Hiraeth” autorstwa Katerina Kouzmitcheva — białoruskiej artystki mieszkającej we Wrocławiu, która w swojej twórczości łączy dokument z poetyką osobistej refleksji.
Już sam tytuł ekspozycji zatrzymuje uwagę i prowokuje pytania.
„Hiraeth” to słowo pochodzące z języka walijskiego, którego nie sposób precyzyjnie przetłumaczyć. Oznacza głęboką, przejmującą tęsknotę za czymś utraconym — za miejscem, czasem, wspomnieniem. Może chodzić o dom, ale dom niekoniecznie w sensie adresu. Bardziej jako stan bycia, emocjonalną oazę, punkt odniesienia.
Wystawa Kateriny Kouzmitchevej jest wizualnym zapisem tej tęsknoty — subtelnej, ale jednocześnie intensywnej podróży przez krajobrazy zewnętrzne i wewnętrzne. Fotografie Kateriny to obrazy przepełnione ciszą, światłem i niedopowiedzeniem. Przedstawiają fragmenty codzienności, które w jej kadrach nabierają wymiaru metafory. Są to miejsca nieoczywiste — puste pokoje, przykurzone podwórka, rośliny wyrastające w pęknięciach betonu, spojrzenia zwierząt, przedmioty porzucone, ale wciąż znaczące.
Na tle tej osobistej podróży pojawia się refleksja nad tym, czym właściwie jest „dom”. I czy w ogóle jest to coś trwałego. Sama artystka pisze:
‘‘Zawsze byłam pewna, że mam dom, ale zawsze marzyłam o innych.
Mieszkając w innych, szukałam poczucia bycia w domu. Dwa
paradygmaty bycia zakorzenionej i bycia człowiekiem świata zderzyły się
we mnie. ‘Globalna Wioska’ zintensyfikowała doświadczenia bycia
kilkoma sobą jednocześnie i posiadania kilku domów jednocześnie.
Niekończące się poszukiwania «siebie w miejscu» i «miejsca w sobie»
podważały pojęcie rodzinnego miasta. Ono zatarło się, zatraciło granice,
wypełniło się tęsknotą, nostalgią, pragnieniem dzieciństwa i magii.
Ta seria zdjęć przedstawia liryczną trasę mojego aparatu w poszukiwaniu
współrzędnych geograficznych wymarzonego domu, harmonii i
szczęścia.’’
W jej obrazach wiele jest półcieni i niedopowiedzeń — to fotografia, która nie krzyczy, lecz mówi szeptem. Dom w tym ujęciu staje się czymś rozproszonym: między miejscem a pamięcią, między obrazem a emocją, między tym, co realne, a tym, co wyobrażone. Artystka nie oferuje gotowych odpowiedzi. Zamiast tego otwiera przestrzeń do intymnej rozmowy z samym sobą.
„Hiraeth” to wystawa, którą ogląda się bardziej sercem niż okiem. Jej siłą jest to, że pozwala odbiorcy wejść w rezonans z własną wrażliwością. Każde zdjęcie może stać się lustrem — dla wspomnienia, dla utraconego obrazu, dla czegoś, za czym tęsknimy, choć może nigdy tego nie mieliśmy. Dla kogoś będzie to kadr przypominający podwórko babci, dla innego – światło w letnim pokoju, którego już nie ma.
Serdecznie dziękujemy Katerinie za poświęcony nam czas, wrażliwość, szczerość i wspaniałą intymną opowieść, bez której odbiór fotografii byłby niepełny.

Dziękujemy również wszystkim gościom i niezawodnym, zaprzyjaźnionym mediom: Myślenicki Serwis Informacyjny, SEDNO za wsparcie i materiał.
Wystawa będzie dostępna do sierpnia, a wszystkich zainteresowanych zachęcamy do odwiedzin i osobistego spotkania z tą niezwykle delikatną, ale głęboko poruszającą opowieścią fotograficzną.
Strona artystki: https://katerinakouzmitcheva.com/
Tekst: Artur Ostafin
Foto.: Katerina Kouzmitcheva, Grażyna Gubała, Artur Ostafin










